expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 18 kwietnia 2018

Poseł do Sejmu Krajowego we Lwowie 1895-1901

Gmach Sejmu Krajowego we Lwowie ok. 1898 r. Z Wikipedii: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/84/Diet_of_Galicia_and_Lodomeria.png/800px-Diet_of_Galicia_and_Lodomeria.png
Od swojego powrotu z Ukrainy Średniawski coraz intensywniej działał w rodzącym się ruchu ludowym. Konsekwencją tego było wybranie go na zjeździe rzeszowskim 28 lipca 1895 roku na członka Centralnego Komitetu Przedwyborczego. Średniawski zorganizował w domu Piotra Kuli zgromadzenie, na którym omawiano sprawę wyboru posła na Sejm Krajowy. Wybrano myślenicki Komitet Wyborczy, którego przewodniczącym został Średniawski, a sekretarzem Emil Schünke. W porozumieniu z komitetami jordanowskim i makowskim wydano ulotkę wyborczą, wzywającą chłopów do zjednoczenia się w celu poparcia ludowych kandydatów. 

Średniawski nie proponował swojej kandydatury, ale też nie wzbraniał się przed kandydowaniem. Zaproponowała go natomiast społeczność górnowiejska, a odezwę w tej sprawie przygotował Gąsiorowski. O kulisach przebiegu tych wyborów pisałyśmy już na blogu: http://sredniawski.blogspot.com/2016/02/pierwszy-wybor-sredniawskiego-do-sejmu.html. Średniawski cieszył się poparciem dużej części chłopów z trzech okręgów wyborczych. Jako kontrkandydata wystawiono natomiast Józefa Popowskiego. Próbowano zdeprecjonować kandydaturę Średniawskiego, wskazując na jego braki w edukacji i obyciu, to jednak zdobywało sobie zaufanie u chłopów do człowieka, który wywodząc się z ludu, będzie rozumiał jego potrzeby. Kandydaturę Średniawskiego poparł oficjalnie Centralny Komitet Przedwyborczy Stronnictwa Ludowego, a jako jego przedstawiciel Stapiński wziął udział w zebraniu ludowym w Myślenicach. Od niego również otrzymał Średniawski list z gratulacjami po wygranych 25 września 1895 roku wyborach. 

We wrześniowych wyborach w pierwszym głosowaniu spośród 129 głosów Średniawski otrzymał 58, Józef Stolarski 54, a Józef Popowski 41 głosów. Zarządzono więc drugie głosowanie. W drugim głosowaniu spośród 161 głosujących 64 zagłosowało na Średniawskiego, 50 na Popowskiego, a na Stolarskiego 45. Ponieważ znów nikt nie miał większości absolutnej, zdecydowano o wyborach między Średniawskim i Popowskim. W trzecim głosowaniu wzięło udział 149 wyborców. Większością głosów (88) wygrał Średniawski z Popowskim, na którego zagłosowało 61 osób. 
Fragment artykułu o wyborach 1895 r. z czasopisma "Ziemia" nr 15 i 16 z 1895 r. Dostępne w Internecie: https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/plain-content?id=312449

26 grudnia 1895 roku Średniawski wyjechał z Górnej Wsi do Lwowa, w trakcie podróży otrzymując cenne rady od byłego posła Kramarczyka. Po przyjeździe do miasta spotkał się ze Stapińskim i wraz z innymi posłami ludowymi: Bojką, Krempą, Wójcikiem i Styłą zamieszkał w hotelu „Pańskim”. W dniu uroczystego otwarcia sejmu, 28 grudnia, część posłów ludowych utworzyła klub Stronnictwa Ludowego pod przewodnictwem Bojki, w którego skład wszedł również Średniawski. Jako poseł chciał także działać w komisji gospodarstwa krajowego, ale ostatecznie wybrany został do komisji petycyjnej i podatkowej. 

Niełatwe początki pracy w ławie poselskiej relacjonuje Średniawski w listach do żony. Nowo wybranych posłów przytłaczała ilość i różnorodność rozstrzyganych spraw, a także kwestia formalności.  

W trakcie pierwszej sesji wpłynęła do Sejmu Krajowego odezwa Sądu Powiatowego w Myślenicach o zezwolenie na ściganie sądowe Andrzeja Średniawskiego. Średniawski wniósł na ręce starosty myślenickiego z datą 17 listopada 1895 roku zażalenie do Wysokiego c.k. Namiestnictwa we Lwowie, w którym donosi o różnych nadużyciach popełnionych przez starostę oraz przez praktykanta Mariana Jagusińskiego przy wyborach na posła do Sejmu Krajowego w dniu 25 września 1895 r., których celem było przeforsowanie wyboru byłego posła – Popowskiego. 

Średniawski relacjonuje, że starosta Fetter groził wyborcom, którzy głosowali na niego, podpowiadał nazwisko Popowski, a tych, ktorzy podpowiadali "Średniawski", kazał aresztować. Praktykant konceptowy Jagusiński jawnie agitował wśród wyborców na rzecz Popowskiego. Po wyborach zaś starosta próbował poniżyć Średniawskiego, rozpowszechniając informacje, jakoby był "socjalistą i nihilistą". Mścił się na ludziach, którzy oddali głos na Średniawskiego, sprawiał im trudności w załatwieniu spraw urzędowych, odsyłając ich przy tym do Średniawskiego, aby im dopomógł. W związku z tym Średniawski prosił namiestnictwo o pouczenie starosty, że takie postępowanie jest nadużyciem i o polecenie mu zaniechania dalszych szykan. 

To zażalenie odstąpiło (?) starostwo do sądu powiatowego w Myślenicach z prośbą o ukaranie Średniawskiego za "przekroczenie przeciwko bezpieczeństwu czci z par. 487, 488, 491, 491, n.k." Do skargi dołączył praktykant Jagusiński i zawiadomiono prokuraturę. Stąd sąd zwrócił się o zezwolenie na karno-sądowe ściganie Średniawskiego. 

Komisja prawnicza, nie wchodząc w zasadność skargi sądu, a opierając się jedynie na ustawie z 3 października 1861 roku, która ma na celu zapewnienie, aby posłowie bez ważnych przyczyn nie byli odrywani od swoich obowiązków, oraz z uwagi na to, że sesja sejmu kończyła się w pierwszej połowie lutego, co umożliwiało postawienie Średniawskiego przed sądem przed upływem czasu przedawnienia, postanowiła odmówić żądaniu c.k. sądu powiatowego w Myślenicach.

Jak czytamy u Walaszka, Średniawski był całą sprawą ogromnie wzburzony, szczególnie procedurą administracyjną w takich kwestiach. 

Niedługo też spotkała go kolejna nieprzyjemność: w styczniu 1897 roku, podczas podróży na obrady drugiej sesji, został zatrzymany w okolicy Gdowa przez żandarma i wylegitymowany, o czym pisała gazeta „Czas”, wskazując na niesprawiedliwość w stosunku do tych, którzy nie są „kandydatami rządowymi”. 

Sprawą, która trapiła posłów w klubie ludowym, był podział między nimi a grupą Potoczka, jednak nawet wobec prób połączenia lub podjęcia współpracy na forum sejmu nie mogło to dojść do skutku. Przeszkodą były według Średniawskiego brak zaufania i prawdziwej chęci współpracy. Faktycznym problemem było też żądanie Kramarczyka, aby Stronnictwo Ludowe połączyło się z grupą Potoczka, ale bez zmiany i wspólnego wyboru przewodniczącego, a także faktyczne różnice poglądów, m.in. na sprawę gmin zbiorowych. 

Posłowie klubu ludowego jako novum budzili powszechne zainteresowanie w sejmie, ale i zyskali sobie przychylność, m.in. „klubu demokratycznego polskiego”. Poza sejmem sympatyzowały z nimi „Kurier Ludowy” i „Słowo Polskie”. Jako nowe stronnictwo zaprezentowali się przed marszałkiem sejmu hrabią Badenim, który przyjął ich przychylnie i z zaciekawieniem. Posłowie brali także udział w życiu towarzyskim, ale Średniawski niezbyt chętnie uczęszczał na przyjęcia, gdyż odrywały go od pracy nad redagowaniem wniosków sejmowych. 

Jak obliczyła Joanna Kazanecka, w trakcie sześciu sesji sejmu VII periodu (1895-1901) Średniawski zabrał głos w dyskusji 81 razy, zgłosił też 11 wniosków i 9 interpelacji. Przez całą kadencję brał udział w pracach komisji petycyjnej. Ponadto w 1895 roku wybrano go do komisji podatkowej, rok później do komisji sanitarnej, w 1897 do komisji reformy agrarnej, a w 1900 komisji włości rentowych. Jak zauważa sam Średniawski, same zdolności nie wystarczały, aby efektywnie pracować w ławach sejmowych. Posłowie musieli opanować umiejętność należytego opracowywania wniosków, w oparciu o właściwe ustawy i ich interpretację. Następnie wniosek musiał zostać podpisany przez 15 posłów, więc zachodziła konieczność zabiegania o poparcie u posłów Potoczka i lewicy. Na tle innych posłów ludowych Średniawski wykazał się największą pracowitością, a jego umiar, takt i rzeczowość zyskały mu uznanie wśród innych stronnictw. 

W czasie pracy w Sejmie Krajowym Średniawski zajmował się głównie sprawami wsi, poruszając tematy oświaty, spraw socjalno-ekonomicznych, kolejowo-drogowych, gospodarczych, budżetowych i inne. 

Wypowiedział się na temat organizacji szkolnictwa ludowego, krytykując mało efektywną pracę wędrownych nauczycieli rolnictwa i proponując środki przeznaczone na ich utrzymanie użyć na zakup fachowej literatury. W wystąpieniu na temat reformy szkół średnich zwrócił uwagę na to, że szkoły te powinny wychowywać, tzn. wpajać uczniom etos pracy i oceny człowieka według jego moralnej wartości, a nie stanowiska materialnego i społecznego. W dyskusji nad sprawą ożywienia oświaty ludowej postulował organizację kursów zimowych w gminach, gdzie nie działają szkoły. W rozprawie budżetowej proponował, aby zamiast podwyżki dla nauczycieli przydzielić każdemu z nich dwie morgi ziemi: jeden od gminy, a drugi z wydziału krajowego. Poparł projekt założenia szkoły dla gospodyń i nauczycielek jako kadry do mających powstać w późniejszym czasie szkół włościańskich. Poprosił Wydział Krajowy o poparcie petycji gminy Polanka o uzyskanie zasiłku na pokrycie płac nauczyciela uczącego w nowo wybudowanej przez gminę szkole. Występował też w sprawie założenia szkoły kapeluszniczej w Myślenicach, o czym pisałyśmy tutaj: http://sredniawski.blogspot.com/2017/01/fabryka-kapeluszy-i-szkoa-kapelusznicza.html

Do najważniejszych spraw socjalno-ekonomicznych poruszanych przez Średniawskiego należał problem emigracji zarobkowej. Emigracja była koniecznością ze względu na przeludnienie w Galicji, a z czasem stała się korzystna pod względem materialnym z powodu znacznych kwot pieniężnych przesyłanych rokrocznie do kraju. Średniawski apelował, aby nie utrudniać emigracji ludziom, lecz aby otoczyć ich opieką. Wystąpił o przyznanie dotacji dla „Gazety Handlowo-Geograficznej”, zamieszczającej informacje o stosunkach panujących na emigracji. Na pierwszej sesji sejmu zaproponował również zorganizowanie pocztowej giełdy pracy, na wzór podobnych działających w Luksemburgu i Francji oraz niektórych stanach Ameryki Północnej. Można by było nabyć w nich karty pocztowe z informacjami o możliwości zatrudnienia. Ciekawe jest, że w związku z tym zagadnieniem „Czas” w styczniu 1896 roku oskarżył Średniawskiego o korzystanie z pomocy suflera, gdyż według redaktora chłopski poseł nie byłby na tyle mądry, aby samemu zaproponować takie rozwiązanie. Średniawski wypowiadał się w tej sprawie wielokrotnie, ponowił również wniosek w interpelacji z 28 marca 1900 roku. Zabierał głos także w sprawie rozwoju drobnego przemysłu i rękodzielnictwa. Apelował za rozpowszechnieniem kas Reiffeisena, bowiem jego zdaniem ułatwienie otrzymania kredytu włościańskiego miało wpłynąć na polepszenie sytuacji rzemiosła i chałupnictwa. Wnosił o uchwalenie rezolucji o zorganizowanie kredytu hipotecznego połączonego z ubezpieczeniem na życie, ale potem wniosek ten wycofał. Prosił także o uproszczenie formalności przy udzielaniu pożyczek. Wypowiedział się na temat kontrowersyjnej ustawy o niepodzielności gruntów włościańskich, która w celu powstrzymania rozdrabniania gruntów chłopskich stanowiła, że gospodarstwo może dziedziczyć jeden syn. Średniawski był przeciwko temu pomysłowi. Takie samo stanowisko zajął też wobec sprawy niepodzielności włości rentowych. Protestował również przeciwko planowi podziału majątków gminnych, głównie pastwisk, ponieważ byłoby to korzystne tylko dla bogatych chłopów. Wskazywał na większe zyski płynące z pożyczek hipotecznych dla gospodarstw niż z pożyczek rentowych. Proponował usunięcie przymusu dostarczania podwód dla wojska, żandarmerii i urzędników. Sugerował też obniżenie szarwarków do jednego dnia w roku. 

Sprawy związane z gospodarką były dla Średniawskiego bardzo ważne. Już w czasie pierwszej sesji sejmu dyskutował nad projektem ustawy łowieckiej, zwracając uwagę na problem odszkodowań za straty spowodowane przez zwierzęta łowne oraz proponując poprawkę dotyczącą rozszerzenia okręgu polowania gminnego. W obradach nad projektem ustawy budowlanej zwracał uwagę na charakterystyczne dla Galicji położenie gruntów, w związku z czym wnioskował o obniżenie wymaganych odległości od budynków. Kolejnym projektem popartym przez Średniawskiego była propozycja wprowadzenia przymusu asekuracyjnego, czyli obowiązkowego ubezpieczenia od ognia. Średniawski zaproponował, aby wprowadzić krajowy, tani i sprawny system ubezpieczeń. Jedną z ważniejszych spraw w opinii samego Średniawskiego było zalesianie pustych gruntów na terenie Galicji i pomoc państwowa na ten cel. Zabierał głos w tej sprawie aż pięciokrotnie i dwukrotnie stawiał wniosek. Proponował również stworzenie funduszu przy Wydziale Krajowym przeznaczonego dla gmin zainteresowanych zalesianiem. W 3 sesji sejmu, którą zdominowała sprawa klęski nieurodzaju 1897 roku, Średniawski proponował przeznaczenie 100 tys. zł z budżetu na zapomogi oraz niezbieranie zaległych podatków, obniżenie cen przez sklepy kółek rolniczych, a także podniesienie funduszu pożyczkowego dla kółek.

Sprawami ważnymi dla gospodarki były kwestie melioracji, dróg i kolei, które częściowo omówiłyśmy już na blogu (m.in. http://sredniawski.blogspot.com/2017/08/drenowanie-pol-regulacja-bysinki-i.html). Średniawski wraz z innymi posłami ludowymi domagał się podjęcia energicznych kroków w sprawie regulacji rzek. Zwracał uwagę na problem regulacji potoków górskich, gdyż nakłady poniesione w tym celu zmniejszyłyby zagrożenie w dolnym biegu rzek. Poparł także prośbę gminy Maków o przyspieszenie regulacji rzeki Skawy. Wystąpił o ukrajowienie drogi zembrzycko-briestowickiej, której nadzorowanie było dużym obciążeniem finansowym dla powiatu. W sprawie kolei zabierał głos od samego początku, np. w debacie na temat kolei od Suchej Góry do Zakopanego lub Nowego Targu, zwracając uwagę na korzyści dla turystów i mieszkańców tego rejonu.

Średniawski zawsze brał udział w dyskusji na budżetem krajowym. Jako przedstawiciel stronnictwa ludowego wypowiadał się m.in. w sprawie zajść antysemickich w Małopolsce w 1898 roku, co było sprawą drażliwą. Poruszył sprawę sprzeniewierzenia pieniędzy kasy oszczędności przez jej pracowników, przy tej okazji zwracając uwagę na problem wychowania patriotycznego i zadania szkoły. Mówił też na temat niedofinansowania szkół, proponując uzyskać pieniądze na ten cel przez ograniczenie subwencji na teatr, a także na temat nierentowności szkoły w Dublanach. W zamian za podniesienie dodatków do podatków sugerował, aby Wydział Krajowy zwrócił się do rządu z prośbą o kredyt. Wnioskował też o zasilenie Towarzystwa Galicyjskiego dla Ogrodnictwa i Pszczelarstwa.

Zabrał głos w sprawie głośnej mowy adresowanej do trony z poprawkami, która według niego nie poruszała najważniejszych, najpilniejszych spraw, takich jak: pogwałcenie prawa wyborczego przez administrację państwową, wyśrubowane kontrybucje, niesprawiedliwe podatki od dochodów, spadków i nieruchomości, a także gwarancja praw obywatelskich oraz swoboda prasy, stowarzyszeń i zgromadzeń.

Średniawski wniósł wniosek o równomierne opodatkowanie dochodów, aby ochronić najbardziej obciążonych chłopów, wskazując na urzędników, którzy nie opłacali dotąd podatków. Zaatakowany przez środowisko urzędnicze, uzasadniał swoje stanowisko w artykule w „Przyjacielu Ludu”.

Ostro wypowiedział się na temat sprawozdania Wydziału Krajowego o Banku Krajowym, co spotkało się z uznaniem posłów.

W ciągu pracy w Sejmie Krajowym Średniawski zgłosił samodzielnie jedenaście wniosków dotyczących:
– budowy kolei Podgórze–Myślenice–Lubień (dwukrotnie),
– ulg stemplowych przy pożyczkach hipotecznych,
– zaprowadzenia podatku krajowego od dochodów osobistych,
– zaprowadzenia pocztowej giełdy pracy (trzykrotnie),
– podwyższenia taksy za podwody do wojska,
– zalesienia nieużytków górskich (dwukrotnie),
– zaprzestania zbierania podatku zaległego z ubiegłego roku (z powodu klęski nieurodzaju).

Interweniując w różnych sprawach, zgłosił też dziewięć interpelacji:
– do c.k. komisarza rządowego w sprawie nadużyć przy wyborach gminnych w Myślenicach,
– do Wydziału Krajowego w sprawie szkoły wyrobu kapeluszy w Myślenicach,
– do komisarza rządowego w sprawie ponownego ściągania podatków już opłaconych, a zdefraudowanych przez adiunkta podatkowego Kulczyckiego w Jarosławiu,
– do komisarza rządowego w sprawie eksploatacji kamieniołomu w Bysinie w powiecie myślenickim,
– do c.k. komisarza rządowego w sprawie odwzajemnienia rządowi niemieckiemu i rosyjskiemu za rugowanie austriackich poddanych,
– do Wydziału Krajowego w sprawie zorganizowania pośrednictwa pracy,
– w sprawie odszkodowań dla W. Byliny z powodu okaleczenia jego żony,
– w sprawie licytacji i prawa pierwokupu propinacji w Poroninie,
– do Wydziału Krajowego w sprawie kapelusznictwa w Myślenicach. 

AG

W trakcie opracowywania tego tematu korzystałyśmy przede wszystkim z obszernego i jedynego opracowania tego tematu, jakim jest praca magisterska pani Joanny Kazaneckiej, udostępniona przez nią Zespołowi Szkół im. A. Średniawskiego w Myślenicach. Dziękujemy za możliwość skorzystania z tej pracy, a wszystkich zainteresowanych głębiej tym tematem odsyłamy do tekstu tego opracowania.

Bibliografia:
1. J. Kazanecka, Działalność parlamentarna Andrzeja Tomasza Średniawskiego w dobie autonomii galicyjskiej. Praca magisterska pod kierunkiem prof. dr. Antoniego Podrazy, Instytut Historii UJ, Zakład Historii Nowożytnej, Kraków 1989, w zbiorach ZS.
2. „Ziemia” 1895, nr 15 i 16, s. 6.
3. [Kadencja VII, sesja I, al. 178] Alegata do Sprawozdań Stenograficznych z Pierwszej Sesyi Siódmego Peryodu Sejmu Krajowego Królestwa Galicyi i Lodomeryi wraz z Wielkiem Księstwem Krakowskiem z roku 1895/6. Alegat 178. Dostępne w Internecie: https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/plain-content?id=32248.
3. „Czas” 1897, nr 24, s. 1.
4. A. Walaszek, Andrzej Tomasz Średniawski. Życie i działalność na tle dziejów Ruchu Ludowego 1857-1931 (maszynopis w zbiorach ZS).

środa, 14 marca 2018

Leon Rogoziński – przyjaciel A. Średniawskiego – cz. V

Pobyt w wolnej Polsce
Wybuch pierwszej wojny światowej spowodował, że Leon Rogoziński prewencyjnie deportowany został na Syberię. Dowieziono go do Charkowa, a następnie na skutek manifestu wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza został uwolniony. Na początku zamieszek rewolucyjnych za namową służby i dużej części włościan przebywał w Konstantynówce. Kiedy wzmogły się działania rewolucjonistów, rodzina Rogozińskich zamieszkała przez pewien czas w Kijowie. Z powodu szykan i prześladowań wyjechali jednak do Warszawy. Jedne źródła podają rok 1916, zaś inne 1918. Wszelkie dobra ziemskie pozostały za granicami, nie do odzyskania. Rodzina długo ukrywała przed Leonem, że wskutek rewolucji dobra konstantynowieckie doszczętnie spalono i zniszczono wszelkie inwestycje. 

W Warszawie Leon utrzymywał siebie i rodzinę z niewielkiej renty. Synowie kontynuowali studia, zaś córka podjęła pracę. Sam szukał też w Warszawie posady w dziedzinie rolnictwa. Uważał, że wielu ludzi nieodpowiednich zajmuje stanowiska, że dbają tylko o własne interesy, a nie troszczą się o losy ojczyzny. W liście do Średniawskiego pisał, że pracy podjąłby się gdziekolwiek, nawet i w Witowie, w którym przebywał przez chwilę, załatwiając sprawy związane z willą. Ujął go spokój, jaki tam panował, nie odczuwało się działań bolszewickich.  Martwiła go sytuacja mieszkaniowa rodziny, gdyż nie mieli niczego swojego. Nawet i w willi nie mogli zamieszkać, gdyż do ruiny doprowadziły ją Świdrówna i działania wojenne.

Od 1919 do 1922 roku pracował w urzędzie państwowym, w Ministerstwie Rolnictwa, zajmując posadę referenta rolnego na powiat łomżyński. Gdy doszło do likwidacji stanowiska, zatrudnił się w urzędzie osadniczym ziemskim w Poznaniu. Kolejną pracę otrzymał w magistracie miasta Warszawy w Administracji Gospodarstwa Rolnego i Leśnego "Agril" na stanowisku kierownika do majątków Rakowiec i Mokotów. Praca ta kłóciła się z jego poglądami, dlatego z niej zrezygnował. Potem podjął się pracy w majątku Leszno pod Warszawą. Aktywnie działa na rzecz rolnictwa, organizując i prowadząc kółka rolnicze. Leon założył również wraz z M. Kobylańskim Dom Komisowy Agronomów, który działał  do 1925 roku. Przed śmiercią pracował na pewno w jakimś banku.

Jako patriota, mimo że przykro mu było z powodu utraty dobytku na Ukrainie, cieszył się, że Polska odzyskała wolność.

Gdy Rogozińscy przenieśli się do  Warszawy, starali się pomagać swoim dzieciom: córce w opiece nad potomstwem, synom w dalszym kształceniu. Bywało często tak, że małżeństwo żyło z daleka od siebie – Aniela z Ludwiką, zaś Leon w majątkach, którymi zarządzał. W listach do Zofii Średniawskiej Aniela wyrażała niepokój w związku z ich sytuacją finansową i ogromną tęsknotę za mężem. Wspominała też kilka razy o chorobie męża. Być może to ona mocno nasiliła się pod koniec życia i była przyczyną jego śmierci. Zmarł w Warszawie  4 lipca 1926 roku.

Nekrolog z "Kuriera Warszawskiego" z 1926 roku nr 182
Pogrzeb odbył się 7 lipca na Cmentarzu Powązkowskim. Mowę pogrzebową wygłosił kuzyn Leona – syn Zofii Średniawskiej – Józef Rogoziński. Na pogrzebie na pewno nie mogło zabraknąć Andrzeja Średniawskiego. Obecna była delegacja chłopów ukraińskich z Konstantynówki. Złożyła ona kondolencje wdowie i zamówiła mszę za duszę Leona w warszawskim kościele.


 


Grób Leona Rogozińskiego na Powązkach. Fot A. Garbień
Po śmierci jeden z jego kolegów z Puław napisał: Skromnym a zarazem poważnym działaczem na polu kulturalno-narodowym był Leon Rogoziński [...]. Wszędzie i zawsze hasłem jego jest uczciwa praca fachowa i równoczesna społeczna. Jako instruktor czy referent z zapałem studenta organizował i prowadził koła rolnicze. Niczem mu było wszystko stracić na kresach, bo zyskał Polskę. Lecz dziś, choć posiada całą Polskę, dla własnych starganych i zawsze zaniedbanych sił kąta w niej nie ma. [...] Niechaj Mu Ziemia Polska, którą tak ukochał, będzie lekką!

Ze śmiercią Leona Aniela nie mogła się pogodzić. Wiedziała, że choroba Leona była ciężka, ale nie spodziewała się, iż zabierze jej Leona tak szybko. Mimo że miała wokół siebie bliskich, którzy bardzo o nią dbali, brakowało jej męża. Dużo czasu spędzała z Ludwiką, zajmując się przychodzącymi na świat kolejnymi wnukami. Martwiła się też synami i ich przyszłością, pracą i zawieranymi małżeństwami. Dużo czasu poświęcała na modlitwę. Często chodziła na msze do kościoła. Interesowała się Janem Bosko, o którego dopytywała w listach Zofię Średniawską. Wraz z jednym z listów do niej przesłała też czamarkę Leona dla Średniawskiego. Miała nadzieję, że Andrzej potraktuje ją jako pamiątkę i będzie ją nosił.

Można przypuszczać, że Aniela odwiedziła Średniawskich albo oni ją, gdyż przez pewien czas mieszkała w Krakowie u swojej siostrzenicy Anieli Nitschowej. 

Aniela zmarła 8 września 1944 roku. Pochowano ją na Cmentarzu Powązkowskim obok męża.


Tablica nagrobna z Cmentarza na Powązkach. Fot. A. Garbień
 EG

Bibliografia:
1. Maria Barbasiewicz, Pszczelin, "Podkowiański Magazyn Kulturalny". Dostępny w Internecie: http://www.podkowianskimagazyn.pl/nr38/pszczelin.htm.
2. Stanisław Dobrowolski,  Śp. Leon Rogoziński, "Gazeta Rolnicza", 1926, nr 51.
3. Stanisław Saturnin Kwiatkowski, Inna Oktawia. Dostępny w Internecie: http://xurl.pl/jo0d.
4. Korespondencja Andrzeja Średniawskiego i do Andrzeja Średniawskiego oraz do Zofii Średniawskiej  w zbiorach ZHRL.
5. "Kurier Warszawski", 1901, nr 235, s. 3.
6. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, t. IV, s. 364, T. XV cz. 1, s. 240, T. XV cz. 2 s. 177, T. I, s. 393. Dostępny w Internecie: http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/.
8. Spisok dworian kijewskoj gubernii, Kijów 1906, s. 224. Dostępny w Internecie: http://fbc.pionier.net.pl/details/oai:www.mtg-malopolska.org.pl:91.
9. Wojciech Świętosławski, Autobiografia naukowa, "Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" 1985, nr 3-4, s. 487-558.
10. Andrzej Walaszek, Andrzej Tomasz Średniawski. Życie i działalność na tle dziejów Ruchu Ludowego 1857-1931 [maszynopis w zbiorach ZHRL].
11. Wspomnienia puławskie, pod red. T. Chwaliboga, Warszawa 1933.
12. Ziemianie polscy XX wieku, T. 10, pod red T. Epszteina, Warszawa 2013.
13. http://tsk24.pl/files/kronika/lebiadowskik.html.

wtorek, 13 marca 2018

Aktywność Średniawskiego jako posła na Sejm Ustawodawczy (1919-1922)

Naczelnik Państwa Józef Piłsudski otwiera pierwsze posiedzenie Sejmu Ustawodawczego 10 lutego 1919 roku.
Dostępne w Internecie: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sejm,_10.02.1919.jpg

Także w wolnej już Polsce Średniawski służył krajowi, pracując we władzach ustawodawczych. W wyniku wyborów 26 stycznia 1919 roku został posłem na Sejm Ustawodawczy (1919-1922). Mandat uzyskał z listy nr 13 (PSL „Piast”) w okręgu 39 (powiat polityczny Nowy Targ – Limanowa – Myślenice – powiat sądowy Dobczyce). Wchodził w skład komisji: Przemysłowo-Handlowej, Skarbowo-Budżetowej, Wodnej oraz podkomisji do badania przyczyn kryzysu w przemyśle i bezrobocia. Był jednym z niewielu posłów PSL „Piast”, któremu klub powierzał prezentację swego stanowiska na plenum Izby. Podczas tych trzech lat Średniawski zabierał głos, zgłaszał wnioski i interpelacje w różnych sprawach. 
Członkowie klubu poselskiego "Piast", 17 marca 1921 r. W drugim rzędzie, czwarty od lewej, siedzi Andrzej Średniawski.
W zbiorach MHPRL

Na 101 posiedzeniu w dniu 20 listopada 1919 roku odbywało się czytanie ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu. Odrzucono dodatek Średniawskiego o 10 godzinach dla robót "ograniczonych porą roku i wpływami atmosfery", np. budowlanych. Przyjęto natomiast zaproponowaną przez niego poprawkę – dodanie artykułu 18 o możliwości dobrowolnej pracy ponad 8 godzin. 

Na 161 posiedzeniu w dniu 9 lipca 1920 roku przedstawiono sprawozdanie Komisji Oświatowej o wniosku posłów: Średniawskiego, Rajskiego i tow. w sprawie założenia szkoły rolniczej w okolicach górskich. Więcej o tym we wpisie: http://sredniawski.blogspot.com/2014/12/ostatnie-mojej-woli-rozporzadzenie.html.

Na 163 posiedzeniu w dniu 14 lipca 1920 roku głosowano nad ustawą o podwyższeniu podatku gruntowego w byłym zaborze austriackim. Średniawski zabrał głos jako sprawozdawca mniejszości. W długim wywodzie przedstawił przykłady innych państw europejskich, które stopniowo obniżały podatek gruntowy i dopiero w czasie wojny były zmuszone do jego podniesienia. Ponadto wskazuje na duże obciążenia z tytułu dodatków powiatowych i gminnych, a także przestrzega przed niezadowoleniem wśród chłopów. Proponuje więc podniesienie podatku gruntowego nie o 350%, a o 200% dochodu katastralnego. Poprawka Średniawskiego nie została przyjęta.
Gmach Sejmu RP w latach 1919-1928.
Dostępne w Internecie: http://biblioteka.sejm.gov.pl/file/czas_przelomu/m_pl.html

Korytarz wiodący do sali posiedzeń i klatki schodowej. Fot. Jerzy Pietrzak. "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14.
Dostępne w Internecie: http://bcul.lib.uni.lodz.pl/dlibra/docmetadata?id=155&from=publication

Fragment kuluarów Sejmu i Senatu. Fot. Jerzy Pietrzak. "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14

Na 199 posiedzeniu w dniu 18 grudnia 1920 roku Średniawski referował sprawozdanie Komisji Skarbowo-Budżetowej o wniosku nagłym posła Staniszkisa i innych w sprawie przyznania Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie nadzwyczajnego kredytu. Wnioskowano o pieniądze na zapewnienie odpowiedniego pomieszczenia dla SGGW oraz odbudowę i meliorację folwarku w Skierniewicach, przeznaczonego na zakład naukowy. Średniawski sugerował też, aby rozważyć budowę gmachu właśnie w Skierniewicach, dając za wzór działalność czernichowskiej szkoły rolniczej. Rezolucje zostały przyjęte. 

Na 202 posiedzeniu w dniu 25 stycznia 1921 roku Średniawski jako członek Komisji Skarbowo-Budżetowej przedstawił wniosek posła Bednarczyka i tow. w sprawie udzielenia subwencji lub pożyczki na rekonstrukcję zniszczonej drogi Ciche-Chochołów, zerwanej przez powódź w r. 1919. Niestety, wniosek odrzucono. 

Na 226 posiedzeniu w dniu 13 maja 1921 roku przygotowywano do głosowania ustawę o tymczasowym poborze podatku dochodowego. Średniawski po raz kolejny przypomniał fatalną sytuację polskich rolników po I wojnie światowej i wskazał na znaczne obciążenia podatkowe w latach powojennych. Wniósł o uchwalenie rezolucji, aby w wypadku odwołania od wymiaru podatku jego ściąganie było wstrzymane do rozpatrzenia, a jedynie w przypadku obawy ucieczki przed płaceniem istniała możliwość zabezpieczenia majątku na poczet należności. 

Na 236 posiedzeniu w dniu 17 czerwca 1921 roku w trakcie obrad nad ustawą o dodatku do podatku gruntowego i podymnego Średniawski gorąco zaprotestował przeciwko podatkowi od gruntu, wręcz oskarżając państwo o chęć zniszczenia własności. Wskazywał na potrzebę raczej ograniczania kosztów funkcjonowania państwa zamiast podnoszenia obciążeń dla obywateli. 

Na 241 posiedzeniu w dniu 7 lipca 1921 roku obradowano nad nowelą do ustaw austriackich o ubezpieczeniu robotników od wypadków, obowiązujących w byłym zaborze austriackim i na Śląsku Cieszyńskim. Średniawski zgłosił przedtem wniosek, aby wyłączyć z ubezpieczenia na wypadek kalectwa wszystkich robotników rolnych. Podobnie wnioskował Kiernik, który proponował wyłączenie tylko robotników rolnych w gospodarstwach poniżej 50 ha. Referujący to poseł Reger w taki sposób opisywał stanowisko Średniawskiego:
"Pytam się, czy naprawdę stronnictwo demokratyczne i postępowe, jakiem jest stronnictwo p. Witosa, może iść za najbardziej reakcyjnym i wstecznym wnioskiem jednego z największych wsteczników w tej Izbie, p. Średniawskiego. Pan poseł Średniawski zawsze i z reguły w jaknajbardziej wrogi sposób odnosi się do wszelkich reform socjalnych, na ślepo zupełnie. Jak usłyszy, że chodzi o sprawę robotniczą, wtedy zdejmuje okulary i na ślepo przemawia i głosuje przeciw niemu."
Średniawski obstawał przy swoim stanowisku wbrew protestom ze strony lewicy, poprawkę jednak odrzucono. 
Sala sejmowa podczas posiedzeń. Fot. Jerzy Pietrzak. "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14

Tablica rozdzielcza prac komisyj sejmowych. Dwie pary drzwi z napisami: "Nie" i "Tak", przez które posłowie wchodzą podczas głosowania. Fotel senatorski względnie poselski. Fot. Jerzy Pietrzak. "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14

Na 272 posiedzeniu w dniu 13 grudnia 1921 roku omawiano ustawę o daninie państwowej. Średniawski wspomniał o złej sytuacji chłopów. Opowiedział się za opodatkowaniem gotówki na 20% oraz za włączeniem w to oszczędności i rachunków bieżących. 

Na 280 posiedzeniu w dniu 24 stycznia 1922 roku dyskutowano nad nowelą do ustawy o ośmiogodzinnym dniu pracy w przemyśle i handlu. Sprawa wzbudzała wiele emocji. Średniawski sugerował kierować się postanowieniami kongresu międzynarodowego, obradującego w Waszyngtonie, który zezwalał na rozgraniczenie przepisów dla przemysłu oraz dla handlu i rolnictwa, czego zabrakło w polskiej ustawie. Podnosił argument konieczności podźwignięcia się kraju ze zniszczeń wojennych. Nie zaprzeczał słuszności ustawy z 18 grudnia 1919 roku, która ustanowiła ośmiogodzinny dzień pracy, ale zwracał uwagę na konieczność promowania tych, którzy chcą pracować: "Praca jest majątkiem. Bez pracy nigdy nie dźwigniemy się, bo inaczej wyśmieją nas inne narody". Jego słowa zebrały wyrazy poparcia ze strony prawicy i centrum, ale wyraźny sprzeciw posłów lewicowych. 

Na 286 posiedzeniu w dniu 17 lutego 1922 roku dyskutowano nad ustawą o zakładaniu, utrzymywaniu i budowie publicznych szkół powszechnych. Średniawski wystąpił z poprawką, która przewidywała dofinansowanie dla najbiedniejszych gmin budowy szkoły z nowo utworzonych wojewódzkich funduszy szkolnych. Poprawka została odrzucona.

Na 313 posiedzeniu w dniu 16 maja 1922 roku Komisja Skarbowo-Budżetowa przedstawiała sprawozdanie w sprawie ustawy o monopolu tytoniowym. Średniawski w swojej wypowiedzi zaprezentował argumenty przeciwko i za tym, aby to państwo miało monopol na produkcję wyrobów tytoniowych. Szeroko uzasadnił swoje przychylne zdanie wobec tego tematu, zwłaszcza korzyściami finansowymi dla państwa, a pośrednio dla wszystkich. W związku z tą sprawą złożył również rezolucję wzywającą rząd, aby zapewnił zaopatrzenie wsi w dostateczną ilość tytoniu w tańszych gatunkach, a także aby popierał uprawę krajowego tytoniu. 

Na 341 posiedzeniu w dniu 26 września 1922 roku Komisja Skarbowo-Budżetowa referowała wniosek w sprawie subwencji dla Opery Warszawskiej. Przedstawiający sprawę poseł Diamand przedstawił ratowanie opery jako sprawę honorową i zachowanie dziedzictwa narodowego. W sprawozdaniu zanotowano, że już w trakcie jego przemowy odezwały się głosy sprzeciwu ze strony posłów ludowych. Jako wyraziciel ich opinii głos zabrał Średniawski, który wobec obecnej fatalnej sytuacji kraju określił to jako skandal, "gdyby Sejm w tym wypadku uchwalił wydatek na bądź co bądź zabawę dla bogatych ludzi". Wzbudziło to oburzenie w komentarzach: "To nie jest zabawa, to jest kultura, nie jesteśmy przecież w Honolulu", "To skandal co Pan mówi", "Pański wniosek to wstyd i hańba dla Polski". W głosowaniu nad rezolucją komisji większość opowiedziała się za przyjęciem, ale posłowie ludowi prawdopodobnie głosowali przeciwko, gdyż w protokole zanotowano, że nastąpiła wrzawa, a poseł Niedziałkowski określił ich postawę słowami: "Wstyd, chłopi, wstyd". 
Poczekalnia, w której wyborcy z różnych stron kraju oczekują na chwilę rozmowy z posłami swoich okręgów.
Fot. Jerzy Pietrzak. "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14

Średniawski złożył też wraz z innymi posłami 29 wniosków. Dotyczyły one m.in.: uregulowania podatku gruntowego i przemysłowego, ułatwienia budowy kolei, obowiązkowego ubezpieczenia na wypadek choroby, renty z tytułu wypadków, uregulowania finansów gmin wiejskich i samorządów powiatowych oraz wojewódzkich, naprawy finansów państwowych, ustroju samorządu, kontyngentów, badań geologicznych na rzecz produkcji nawozów fosforowych, funduszu na zagospodarowanie odłogów, obrotu skórami, obrotu zbożem i aprowizacji, umiędzynarodowienia Dniestru, stworzenia warunków dla uprzemysłowienia kraju, założenia szkoły rolniczej w okolicach górskich, budowy gmachu dla gimnazjum w Myślenicach, produkcji soli, wymiany monety, uprawy tytoniu, cukru dla pszczół, jednolitego podatku dochodowego, robót publicznych i powołania do wojska. 

Był też autorem lub współtwórcą dziesięciu interpelacji, poruszających m.in. sprawy: szacowania majątków przez władze skarbowe, niesprawiedliwie rozłożonego podatku wojennego przez inspektorat w Myślenicach, zatwierdzenia statutu „Syndykatu Bałtyk Morze Czarne” i udzielenia gwarancji rentowności kanałów spławnych, przesyłek z Ameryki do Polski, przydziału przeprowadzania spraw spadkowych w zachodniej Małopolsce notariuszom, przyspieszenia powrotu jeńców wojennych do ojczyzny oraz uruchomienia szkół powszechnych i planowanego znoszenia szkół średnich w Małopolsce. 

Tak więc kręgi zainteresowań Średniawskiego jako posła były zgodne z jego wcześniejszymi ideami i działaniami. Przede wszystkim dotyczyły spraw gospodarczych i ekonomicznych. Jego celem była odbudowa wreszcie niepodległego kraju. Jego troska o Polskę to troska dobrego gospodarza. Druga charakterystyczna cecha to nieustanne orędowanie w sprawach ludu polskiego – chłopów, rolników, mieszkańców wsi. Trzecia – to zaangażowanie w sprawy lokalne.
AG 

Bibliografia: 
1. Stenogramy, druki sejmowe, interpelacje posiedzeń Sejmu Ustawodawczego. Biblioteka Sejmowa, baza Parlamentaria polskie 1919-1997, 1919-1939: Sejm Ustawodawczy 1919-1922. Dostępne w Internecie: https://bs.sejm.gov.pl/F?func=file&file_name=find-nowe-2rp-sejm&local_base=ars01.
2. P. Hapanowicz, Senatorowie województwa krakowskiego w II Rzeczypospolitej (1922-1939), Kraków 2007. 
3. Sejm i Senat, "Tygodnik Ilustrowany" 1923, nr 14. Dostępny w Internecie:  http://bcul.lib.uni.lodz.pl/dlibra/docmetadata?id=155&from=publication.

poniedziałek, 5 marca 2018

Średniawski jako członek redakcji "Piasta"

Geneza tygodnika "Piast" wiąże się z rozłamem w Polskim Stronnictwie Ludowym w grudniu 1913 roku, w wyniku którego powstały PSL Piast i PSL Lewica. W rękach lewicowego Stapińskiego pozostał "Przyjaciel Ludu", więc PSL Piast, chcąc dysponować własnym organem prasowym, zainicjował powstanie "Piasta". Na zebraniu 29 października 1913 roku, w którym uczestniczył m.in. Średniawski, zadecydowano o założeniu tygodnika opartego na udziałach o wysokości wyznaczonej przez komitet organizacyjny. W skład tego komitetu wszedł Wincenty Witos, Stanisław Biały, Jakub Bojko i Andrzej Średniawski jako przewodniczący. Kapitał zakładowy wyznaczono na kwotę 50 tys. koron. Tygodnik miał być wydawany niezwłocznie, należało więc jak najszybciej określić termin ukazania się pierwszego numeru. Co ciekawe, zebrani zobowiązali się na słowo honoru zachować poufność posiedzenia. Zachowała się zapisany ołówkiem wykaz sum subskrybowanych na założenie pisma, łącznie 35 900 koron. Średniawski zobowiązał się do wpłacenia 500 koron, z czego wpłacił 200. Na następnym zebraniu uchwalono statut związku wydawnictwa i nazwę: "Głos Ludu Polskiego". Nastąpiły zmiany w komitecie organizacyjnym, z którego wystąpił poseł Biały, a nowymi członkami zostali Długosz, Rey i dr Franciszek Bardel, który miał prowadzić pismo od strony administracyjnej. Na kolejnym zebraniu do zajmowania się sprawami biurowymi wyznaczono posła Banasia. Zorientowano się w kosztach wydawania pisma, które projektowano jako tygodnik o formacie 24 × 32 i objętości 16 kolumn. 
Winieta "Piasta".
Reprodukcja z książki A. Zakrzewskiego Od Stojałowskiego do Witosa, Warszawa 1988


Wreszcie 4 grudnia zawiązano w Krakowie Ludowe Towarzystwo Wydawnicze, w celu wydawania czasopisma "Piast" – tygodnika politycznego, społecznego i oświatowego, poświęconego "sprawom ludu polskiego", pod redakcją Jakuba Bojki. Bojko był niejako twarzą czasopisma, a pracę redakcji prowadził redaktor Jan Gagatek i F. Bardel. 

Pierwszy numer "Piasta" ukazał się ok. 10 grudnia, ale datowany był na 14 XII, gdyż 13 grudnia miało się odbyć w Rzeszowie posiedzenie Rady Naczelnej PSL. Miało to ukryć fakt, że grupa wydająca to pismo dąży do rozłamu w PSL. 

Jak podaje Andrzej Garlicki: 
Pierwszy numer "Piasta" liczył 8 kolumn łamanych w dwie szpalty plus cztery kolumny okładki zawierającej ogłoszenia. Pozbawiony był zupełnie ilustracji, poza winietą tytułową wykonaną przez W. Tetmajera. Jako naczelnego redaktora podano Jakuba Bojkę, zaś redakcja i administracja mieściła się w Krakowie, Mały Rynek 1, czyli w mieszkaniu mecenasa Bardla. Cena numeru 10 groszy. Poza artykułami zamieszczono informacje z Sejmu, z Rady Państwa, z Delegacji, z powiatów i gmin. Artykuły przeważnie na ok. 2 szpalty. Zamieszczono też kącik porad prawnych. Numer jest przeciążony artykułami i informacjami. Zapowiedź w artykule wstępnym, że pismo zajmować się pragnie problematyką oświatową i kulturalną, zupełnie nie została zrealizowana.
Pierwszy numer otwiera "Słowo wstępne do Sz. Czytelników" w formie listu. Jego autorzy są świadomi potęgi prasy. Nie negują "Przyjaciela Ludu", ale wskazują na konieczność polemiki i dostarczenia zainteresowanym różnych źródeł. Wskazują też, że "Przyjaciel Ludu", będący prywatną własnością Stapińskiego, pozostaje poza kontrolą polityczną Stronnictwa. Przedstawiają również program polityczny "Piasta". W pierwszym numerze znalazł się także obszerny szkic Andrzeja Średniawskiego pod tytułem "Reforma sejmowej ordynacji wyborczej", zawierający program piastowców w tej kwestii (Średniawski był wówczas prezesem klubu parlamentarnego PSL).
Projekt kosztów wydawania "Piasta".
Zestawienie pochodzi z artykułu A. Garlickiego Założenie tygodnika "Piast" w 1913 roku


Bardzo szybko nastąpiły zmiany w redakcji pisma. Już 7 lutego 1914 roku Bardel i Gagatek zgłosili dymisję spowodowaną sytuacją finansową "Piasta" i prowadzoną przez niego polityką. Zła sytuacja finansowa wynikała głównie z tego, że pomimo zdeklarowanych udziałów w piśmie, dużo z nich nie zostało wpłaconych (jako ciekawostkę warto dodać, że jednym z udziałowców był Odo Bujwid – właściciel majątku w powiecie myślenickim i ojciec Jana Bujwida – pierwszego dyrektora szkoły fundacji Średniawskiego). Wobec tego 15 marca posadę redaktora naczelnego objął Józef Rączkowski. 

"Piast" nie był pismem dochodowym, wręcz przeciwnie, przynosił duże straty. Wynikało to z tego, że oparty był prawie wyłącznie na posłach, którzy mieli zapewnić prenumeratę w swoich okręgach. Wiemy, że Średniawski zapłacił prenumeratę za dwudziestu kilku chłopów. Wysyłano też do poszczególnych wsi po kilkanaście egzemplarzy celem propagandy. Konkurencję na wsi stanowiły "Przyjaciel Ludu" i "Lud Katolicki", wydawany przez stronnictwo klerykalne. 
Subskrypcje na założenie pisma z 29 października 1913 roku.
Zestawienie pochodzi z artykułu A. Garlickiego Założenie tygodnika "Piast" w 1913 roku


W roku 1914, po zmianach w redakcji i uporządkowaniu finansów, pismo zaczęło się rozwijać. Od marca do października ukazywała się co dwa tygodnie wkładka ilustrowana. Przeniesiono druk na maszyny rotacyjne w związku z wzrastającą liczbą egzemplarzy oraz zmieniono drukarnię na nowocześniejszą. Odkupiono również "Gazetę Ludową", która odtąd miała wychodzić jako jedno wydawnictwo z "Piastem", ale pod osobnymi tytułami. Zmieniono wygląd i rozbudowano treść czasopisma, m.in. działy "Przegląd polityczny" i "Kronika" oraz gospodarczo-fachowe, poszerzono kontakty z czytelnikami, wydano także numer specjalny w 120 rocznicę bitwy pod Racławicami. Mimo że nakład pisma stopniowo wzrastał, budżet na rok 1914 zamknął się sporym deficytem. Przyczyn szukano w uwarunkowaniach politycznych, ale wpływ na to miały zapewne zwykłe trudności w rozwinięciu nowego pisma. 

W okresie pierwszej wojny światowej, wbrew temu, czego można by oczekiwać, pismo osiągnęło największy sukces wydawniczy. Jego nakład był w 1918 roku o 5,6 razy większy niż w roku 1914. Jedną z przyczyn było przerwanie przez Stapińskiego wydawania "Przyjaciela Ludu". Kolejnym powodem było systematyczne otrzymywanie urzędowej listy zabitych, rannych i zaginionych, zorganizowane przez Zygmunta Lasockiego oraz informacje o jeńcach rosyjskich. Informacje o Polakach na tych listach publikowano w stałej rubryce tylko w tym piśmie w Galicji. Rozbudowano dział informacyjny w związku z raportowaniem działań wojennych, drukowano listy czytelników i prowadzono poradnik prawniczy. Premiowano całorocznych prenumeratorów, wydawano na szerszą skalę różne broszury popularne i kalendarze. Uzyskano poparcie ważnych dla polskiej kultury postaci, m.in. prenumeratorami zostali Henryk Sienkiewicz i Szymon Askenazy. Od lutego 1915 roku dodano także podtytuł: "Naczelny Organ Polskiego Stronnictwa Ludowego". Oprócz prenumeratorów-żołnierzy pojawili się również stali odbiorcy wśród Polonii amerykańskiej. Do 1918 roku każdy rok przynosił niewielki zysk, co umożliwiło przede wszystkim uregulowanie zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Korzystano również z pomocy finansowej udziałowców. 

W latach powojennych nakład "Piasta" zaczął spadać. Jako przyczyny sami wydawcy wskazywali: utratę prenumeratorów spośród chłopów-żołnierzy wobec końca wojny, wzrastającą konkurencję innych pism na terenie wsi oraz krytyczną sytuację całej prasy polskiej. Wygląd zewnętrzny pisma pozostawał niezmieniony. Wydawano je oszczędnie, w niewielkim formacie, na papierze o niskiej gramaturze i bez ilustracji, z wyjątkiem numerów świątecznych i specjalnych. W sierpniu 1927 roku zmieniono szatę graficzną, wprowadzając m.in. w winiecie i tytułach działów druk kolorowy. Wkrótce jednak zarzucono ilustracje i kolor, pozostawiając jedynie bardziej dynamiczny układ graficzny. 

Rolę "Piasta" w historii przedwojennej Polski tak podsumował Andrzej Paczkowski:
Krakowski tygodnik "Piast" (...) stał się, i to na wiele lat, jednym z najważniejszych wydawnictw periodycznych ruchu ludowego. W ciągu szesnastolecia (1915-1931) był oficjalnym, naczelnym organem Polskiego Stronnictwa Ludowego, które od niego właśnie wzięło swoją nazwę. Po zjednoczeniu partii chłopskich formalnie stał się jednym z pism o zasięgu regionalnym, faktycznie jednak pozostawał centralną ekspozyturą wydawniczą najsilniejszej części Stronnictwa Ludowego – grupy działaczy skupionych wokół W. Witosa. Odgrywał "Piast" tak w życiu wewnętrznym SL, jak i w życiu politycznym Polski pierwszoplanową rolę.
AG

Bibliografia:
1. A. Garlicki, Założenie tygodnika "Piast" w 1913 roku, "Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego" nr 2, 1963, s. 169-184. Dostępny w Internecie: http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1963-t2/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1963-t2-s169-184/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1963-t2-s169-184.pdf.
2. A. Paczkowski, Tygodnik "Piast" (1913-1939). Organizacja i finanse: część I, "Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego" nr 7/1, 1968, s. 125-146. Dostępny w Internecie: http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n1/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n1-s125-146/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n1-s125-146.pdf
3. A. Paczkowski, Tygodnik "Piast" (1913-1939). Organizacja i finanse: część II, "Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego" nr 7/2, 1968, s. 121-145. Dostępny w Internecie: bazhum.muzhp.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n2/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n2-s121-145/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1968-t7-n2-s121-145.pdf.
4. J. Rączkowski, Wśród polityków i artystów, Warszawa 1969.

wtorek, 6 lutego 2018

Średniawski dla lokalnej społeczności – Kółko Rolnicze w Górnej Wsi







Pieczątka Kółka Rolniczego w Górnej Wsi. Ze zbiorów ZHRL-u

W prasie, którą czytywał Andrzej, mocno dyskutowano na temat Towarzystw Kółek Rolniczych. Zwracano jednak uwagę na to, by z działalności wykluczyć politykę, gdyż celem kółek miało być zrzeszanie drobnych rolników bez względu na polityczne sympatie. Ponadto chodziło o pozyskanie  inteligencji (duchowieństwa, nauczycieli) jako popierających takie inicjatywy, a wtedy organizacje będą cieszyły się powodzeniem. Średniawski coraz bardziej myślał o kolejnym przekształceniu powołanego przez siebie i kilku innych górnowiejskich chłopów Towarzystwa "Oświata i Praca". Już końcem 1882 roku zaczął wykorzystywać zebrania towarzystwa (które odbywały się dwa razy w miesiącu), by edukować społeczeństwo, wyłożyć poglądy dotyczące kółek rolniczych i wykazać potrzebę takiej instytucji w Górnej Wsi. Szybko zdobył zainteresowanie mieszkańców. Miał jednak świadomość, że podczas przekształceń nad nowo powstałą instytucją będą ciążyć wady wcześniejszej. Wiedział, że aby tego uniknąć, będzie musiał od początku działalności kółka pilnować dyscypliny organizacyjnej członków. Chciał również stworzyć statut organizacji i regulaminy regulujące działalność kółka. Planował także urządzać kursy i pokazy, by przygotować członków do pracy praktycznej, a w związku z tym zamierzał pozyskać lustratorów i instruktorów w różnych dziedzinach. Już na spotkania Towarzystwa "Oświata i Praca" zapraszał mieszkańców spoza Górnej Wsi, z niedalekich wiosek, agitował za zakładaniem w tych miejscowościach kółek, gdyż był świadomy, że jeśli utworzy się na danym terenie dziesięć kółek, wtedy zostanie powołany Zarząd Powiatowy.

W tym samym czasie stryj umówił Średniawskiego w Krakowie ze Stefczykiem. Podczas spotkania Stefczyk zaznajomił go z planem pracy kółek, otrzymał też Średniawski broszurki – statut i regulaminy dotyczące działalności kółka. Statut miał być wzorem do opracowania własnego dla kółka górnowiejskiego.

Tworząc Kółko Rolnicze, Średniawski starał się sam zdobyć o jego funkcjonowaniu jak najwięcej wiadomości, liczył też na wsparcie kogoś doświadczonego. Stryj jednak przebywał poza Górną Wsią i Myślenicami, zaś Zaklika był sekretarzem w starostwie, więc nie mógł być w stowarzyszeniu. Nauczyciela i księdza – przedstawicieli inteligencji – w Górnej Wsi nie było, więc Średniawski sam musiał udźwignąć przewodnictwo w kółku. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że i w Średniawskim zachodziła metamorfoza. Obserwując jego notatki i zapiski, można zauważyć, jak z pisanych liter, krótkich informacji i koślawego pisma pojawiają się zdania o obszernej treści, zapisane wypracowanym pismem.

Protokół z zebrania Kółka Rolniczego w Górnej Wsi z 1885 roku z podpisem A. Średniawskiego i innych członków obecnych na zebraniu. Ze zbiorów ZHRL-u

Według zgromadzonych przez nas informacji Kółko Rolnicze rozpoczęło swą działalność w 1883 roku (choć zgromadzone przekazy ustne wspominają nawet o 1876 roku, ale prawdopodobnie chodzi o początki działalności społecznej Średniawskiego) i było jednym z pierwszych w kraju. Kiedy uchwalono, że będą podejmowane działania, by takie kółko powstało, został powołany komitet organizacyjny w postaci: Zaklika, Średniawski Zabłocki, Klęp, Góralik i Nowak, który miał zająć się zapisem członków do kółka i skontaktować się z Zarządem w Lwowie odnośnie procedur rozpoczęcia działalności. Podanie należało złożyć w Starostwie Powiatowym w Myślenicach, a stamtąd było ono przesyłane do namiestnictwa. Członkowie komitetu organizacyjnego obawiali się jednak o powodzenie przedsięwzięcia, bowiem starostą był niemiecki urzędnik, niechętny nowo powstałym organizacjom. Znał go jednak Zaklika i to on wziął na siebie obowiązek przekonania starosty, by dokumenty szybko opuściły urząd. Tak się też stało, ale procedura się i tak przedłużyła, prawdopodobnie w Lwowie, i statut zatwierdzono dopiero końcem 1883 roku.


Na zebranie konstytuujące postanowiono zaprosić Romana Gąsiorowskiego i delegata zarządu z Krakowa. Szczególnie interesowano się referatami, które mieli wygłosić Gąsiorowski i krakowski  delegat oraz  typowano na funkcje przewodniczącego. Stawiano na Andrzeja, ale zakładano też, że delegat może wytypować kogoś starszego wiekiem. Duże zainteresowanie wzbudził mający powstać sklep kółka. Zdawano sobie sprawę, że aby kółko dobrze działało, musi mieć swój lokal. Żeby go wybudować, trzeba będzie zebrać fundusze. Pieniądze będą potrzebne także na sprowadzenie i opłacenie sklepowego (mieszkanie i utrzymanie). Proszono również powołany komitet organizacyjny, by wystarał się o statuty kółka, po to by każdy członek mógł się z nim spokojnie zapoznać.

W pierwszą niedzielę po Trzech Królach 1883 roku rozpoczęły się uroczystości. Wolą zainteresowanych było, by przed zebraniem odbyła się  msza święta w kościele, i tak się stało.  Potem wszyscy spotkali się Domu Gminnym (?) przystrojonym narodowymi flagami i portretami wodzów (?). Ponieważ izba domu była niewielka, otworzono okna, by zainteresowani mogli jak najwięcej skorzystać z przebiegu zebrania. Średniawski zagaił spotkanie i zaproponował na przewodniczącego ks. Dobrzańskiego, myślenickiego proboszcza, zaś na zastępców Zabłockiego i Zaklikę, a na sekretarza Kulę. Delegat z Krakowa nie przybył, a w przysłanym piśmie na delegata wyznaczono Gąsiorowskiego. On też zabrał głos i omówił statut kółka. Potem Średniawski zdał sprawozdanie z działalności komitetu organizacyjnego. Rozdano statuty 18 członkom i wybrano na przewodniczącego Średniawskiego. Jego zastępcą został Zabłocki a sekretarzem Kula. Ustalono również, że należy przekształcić działalność Towarzystwa "Oświata i Praca", które miało się skoncentrować na działalności oświatowej.

Nie mogąc liczyć na jakiekolwiek wsparcie finansowe, kółko rozwijało się raczej powoli, zwłaszcza że i sami członkowie-włościanie musieli radzić sobie z codzienną biedą. Ponadto nie było wspierane przez mieszkańców, gdyż początkowo  nie rozumieli oni sensu jego działalności. W protokołach można znaleźć informacje, że często decydowano o wykreśleniu tych, którzy nie odprowadzali składek na kółko, jednocześnie  uniemożliwiając im korzystanie z przywilejów członka.

Strona tytułowa wykazu członków kółka rolniczego i wpłacanych przez nich składek. Ze zbiorów ZHRL-u
Wśród stałych członków podpisanych pod protokołami można znaleźć m.in. Andrzeja Średniawskiego (podpisuje się wtedy jeszcze imieniem Jędrzej), Jana Klępa, Piotra Kulę, Józefa Święcha, Tomasza Zabłockiego, Józefa Hołuja, Walentego Góreckiego, Wojciecha Dzieżę. Z czasem wprowadzono książeczki członkowskie.


Książeczka członkowska Michała Hołuja. Ze zbiorów ZHRL-u

Pomimo licznych zajęć w gospodarstwie Średniawski nie zaniedbywał spraw kółka. Pilnował wpłat i organizacji zebrań. Dzięki determinacji w wpłatach składek niektórych członków udało się zgromadzić niewielką kwotę, a z niej dokonywano zakupów najpotrzebniejszych maszyn, szczególnie tych, których członkom kółka brakowało. Tak było z młockarnią. Zebrał na nią część funduszy, zaś pozostałe skredytowała krakowska firma (spłacano dług z opłat za wypożyczanie).

Wykaz wypożyczeń młockarni przez członków kółka rolniczego i mieszkańców Górnej Wsi do pracy. Ze zbiorów ZHRL-u

Aby panował porządek przy wynajmie maszyn, do zarządzania ich pracą oraz rozliczania czasu pracy i funduszy wybierano kierowników. Czasem byli to członkowie kółka, a czasem ludzie spoza organizacji.

Członkowie kółka rolniczego czerpali ze swojego członkostwa profity, mniej płacili za wynajem maszyn czy budynku kółka. Z czasem tych, którzy zapisali się do kółka, a nie odprowadzali składek, lub dłużników kółka zaczęto ścigać za długi. Na jednym z posiedzeń ustalono, ze najpierw tacy delikwenci zostaną upomniani, potem polubownie wezwani poprzez sąd do zapłaty, a gdy to nie pomoże – skarżeni.

Stryj Andrzeja, Gąsiorowski, wspierał i aktywnie działał na rzecz kółka. W protokołach z kwietnia 1885 roku znajduje się notatka informująca, że kółko oddelegowało Romana Gąsiorowskiego na Walne Zgromadzenie Kółek Rolniczych w Krakowie. Kiedy Średniawski zdecydował się na wyjazd na Ukrainę, 24 stycznia 1886 odbyło się zebranie kółka, na którym 22 członków zadecydowało o wyborze nowego zarządu – przewodniczącym uczyniono Romana Gąsiorowskiego, jego zastępcą Tomasza Zabłockiego, zaś sekretarzem Piotra Kulę. Nowy zarząd i pozostali członkowie jednogłośnie wybrali Średniawskiego na prawyborcę do wyborów delegatów w Lwowie.

Fragment protokołu potwierdzający wybór R. Gąsiorowskiego na przewodniczącego kółka rolniczego. Ze zbiorów ZHRL-u
Podczas nieobecności Średniawskiego kółko rolnicze zwróciło się za sprawą Romana Gąsiorowskiego (poprzez Zarząd Czytelni Ludowej) się z prośbą do Wysokiej C. K. Rady Szkolnej Krajowej z prośbą o możliwość organizowania zebrań w izbie szkolnej i wstawienia tam szafy z książkami, na co rada przystała.

Kiedy Średniawski powrócił z Ukrainy, przywrócono mu kierownictwo Kółka Rolniczego w Górnej Wsi. Znany ze skrupulatności Średniawski zadbał o dokumentację kółka, w której znajdowały się wykazy członków w poszczególnych latach, zapis składek, które odprowadzali oni do kółka, księga uchwał, protokoły. Wśród wpłacających, czyli wspierających górnowiejskie kółko, można odnaleźć nazwisko Leona Rogozińskiego.
 
Fragment spisu członków kółka rolniczego, wśród nich nazwisko L. Rogozińskiego. Ze zbiorów ZHRL-u

Działalność kółka zaczęła być coraz bardziej zauważalna.  Na jednym z zebrań uchwalono, że należy zaprenumerować "Przewodnik Kółek Rolniczych", "Przyjaciela Ludu", "Zorzę", "Wieniec" i "Pszczółkę". Z czasem liczba gazet wzrastała. Kółko dokonywało zakupu przykładowych egzemplarzy, członkowie oceniali wartość czasopisma i wtedy planowano prenumeratę. W związku z tym, że Zarząd Główny zabronił kółkom prenumerować czasopisma, gdyż uważano, iż są zbyt polityczne, Średniawski zadecydował, by przychodziły do czytelni.


Dokumentacja potwierdzająca zakup i wykorzystywanie czasopism i książek kółka rolniczego. Ze zbiorów ZHRL-u

Odbywały się też ciekawe pogadanki, np. Andrzeja Średniawskiego o potrzebie drenowania gruntów i możliwościach uzyskania funduszy na ten cel. Delegowano również przedstawicieli na wystawy rolnicze, gdzie prezentowali swoje osiągnięcia z zakresu siewu i chowu. Z jednego z numerów "Przewodnika Kółek Rolniczych" można się dowiedzieć, że na wystawie Przemysłowo-Rolniczej w Wadowicach medal brązowy otrzymał między innymi Andrzej Średniawski za nasiona traw, zaś górnowiejskie kółko nagrodzono dyplomem uznania za ziemiopłody rolnicze i ogrodnicze.

Sukcesywnie też kółko wzbogacało się o nowe maszyny potrzebne rolnikom. Na posiedzeniach decydowano np. o zakupie młynków, nawozów itd. Kółko miało początkowo na stanie sieczkarnię, a później sukcesywnie wzbogaciło się o dwie młockarnie, wialnię (maszyna służąca do oczyszczania ziarna od plew i innych zanieczyszczeń), pługi do obrabiania roślin okopowych, wózek do przewożenia tych narzędzi, suszarnię i budynek do suszenia owoców.




Przykłady maszyn rolniczych: sieczkarni, młockarni i pługa – zamieszczane na łamach "Przewodnika Kółek Rolniczych"

Kółko rolnicze miało również czeski warsztat tkacki. Uzyskało go jeszcze dzięki staraniom Gąsiorowskiego w 1886 roku. Nie wykorzystywano go w pełni, gdyż nie potrafiono go obsługiwać.  Gdy Średniawski osiadł znowu w Górnej Wsi, poprzez kółko zwrócił się do Wydziału Krajowego z prośbą o stypendium, a tym samym umożliwienie uczęszczania do szkoły (w Krośnie lub Wilamowicach) jednemu ze członków kółka, by w pełni wykorzystywać możliwości warsztatu, wyrabiać  nie tylko płótno i drelich, ale i obrusy czy ręczniki. Sama gmina z powodu wcześniejszych nieurodzajów nie była w stanie sfinansować nauki, zaś pomocy upatrywała w Wydziale dlatego, że starał się on o rozwój przemysłu w kraju.


W 1897 roku otworzono sklep wielobranżowy, który przez ponad dwa lata działał u Ludwika Góralika, gdyż kółko nie miało własnego budynku. Nie przynosił on zysku z powodu małego wyboru w towarach i niezbyt dogodnej lokalizacji. Tak stan rzeczy spowodował, że zaczęto myśleć o  wybudowaniu odpowiedniej siedziby dla sklepu i kółka. W 1898 roku niestety nieurodzaj pokrzyżował plany budowy. W 1899 roku nastąpił przypływ funduszy i zakupiono plac przy Bysince z myślą o budowie. Powstał drewniany, ale podmurowany, parterowy budynek o wymiarach 13,5 na 9.

Zgoda na budowę budynku dla górnowiejskiego Kółka Rolniczego. Ze zbiorów ZHRL-u

Dachówkę zamawiano w Pawlikowicach koło Wieliczki. Gdy Średniawski pisał do składu, na stanie nie mieli żadnej. Oferowano mu późniejszy termin dostawy. Nie wiadomo, czy transakcja doszła do skutku. Koszt budowy wyniósł 1300 zł, a w koszty nie wliczono pracy darmowej członków kółka. Budynek składał się z 5 izb, 2 piwnic i 3 magazynów. Jedna z izb przeznaczona została na sklep, druga na magazyn. W budynku mieściła się jeszcze kuchenka i dwie izby, z czego jedna była miejscem zgromadzeń kółka, a jeszcze inną udostępniono straży pożarnej, która nie miała swojej siedziby (więcej o straży tu: http://sredniawski.blogspot.com/2017/11/andrzej-sredniawski-i-jego-powiazania-z.html). Gdy kółko pomogło ochotniczej straży pożarnej w zakupie sprzętu gaśniczego, obok kółka wystawiono szopę, w której umieszczono sikawkę wodną. Wraz z rozwojem działalności kółka decydowano również o pensji sklepikarza, wynajmie budynku kółka itp. Izba przeznaczona do zebrań kółka i ta udostępniona straży miały również służyć jako miejsce do organizowania kursów oświatowych (dla członków kółka), ale i jako sala weselna. Górnowiejska młodzież zwróciła się do zarządu kółka z prośbą o wynajem sali na próby teatru amatorskiego i założenie czytelni (mieli nie hałasować i sprzątać po sobie). Nauczyciel, a potem i dyrektor szkoły rolniczej, Józef Jarmuła wystawiał w tej salce wraz z młodzieżą przestawienia teatralne (więcej tu: http://sredniawski.blogspot.com/search?q=jarmu%C5%82a ).

Jednym ze sklepikarzy był Józef Ostrowski. Gdy zaniemógł i nie mógł wykonywać swojego zawodu (zapadł na gruźlicę), wyprosił u członków kółka, aby na to stanowisko zatrudnić jego żonę, bo jeśli zostanie zwolniony z tej funkcji, to nie będzie miał możliwości utrzymania się.


Rozliczenie sklepu kółka rolniczego z 1921 roku. Ze zbiorów ZHRL-u.

Asortyment nie ograniczał się tylko do produktów spożywczych, ale rozszerzono go również na nawozy sztuczne. Sprowadzono jesienią do Górnej Wsi cały wagon nawozów, z których znaczną część sprzedano za gotówkę, co dało niezły zysk kółku, a część z niej przeznaczono na krótkoterminowe pożyczki. Z zysku kółka kupowano kolejne narzędzia i maszyny rolnicze.


 


Dokumenty potwierdzające różnorodną działalność kółka rolniczego. Ze zbiorów ZHRL-u

Zachęceni zyskami członkowie kółka zaczęli snuć dalekosiężne plany dotyczące handlu zbożem oraz wykorzystania lokalnego dobra, jakie pochodziło z okolicznych sadów, czyli owoców, do produkcji moszczów (świeżo wyciśnięty sok owocowy będący półproduktem do przygotowywania soków pitnych) i win owocowych. Z czasem te plany rozwinął Andrzej Średniawski, zakładając spółkę owocarską (więcej o spółce tu: http://sredniawski.blogspot.com/2017/02/sredniawski-dla-lokalnej-spoecznosci_15.html). Planów zresztą miał sporo. W swoich  artykułach, które publikował m.in. w "Przewodniku Kółek Rolniczych", dzielił się swoimi przemyśleniami co do działalności kółka rolniczego i poprawy jego ewentualnych zysków. W jednym z numerów z 1902 roku zachęca do tego, by kółka współpracowały z lokalnymi spółkami. Współpracy kółek powiatu myślenickiego upatruje na przykład ze spółką kapeluszniczą w Myślenicach (więcej o niej tu: http://sredniawski.blogspot.com/2017/01/fabryka-kapeluszy-i-szkoa-kapelusznicza.html). Gdyby to kółka, a nie Żydzi, zajęły się dystrybucją lokalnych wyrobów, produkty byłyby o wiele tańsze, a i wygodniejsze dla ludności.

Andrzej Średniawski jako aktywny działacz górnowiejskiego kółka i jego przewodniczący uczestniczył  w zebraniach Zgromadzenia Kółek Rolniczych w Myślenicach. Wybrano go do Zarządu Powiatowego Kółek Rolniczych w Myślenicach, w 1899 roku pełnił funkcję skarbnika organizacji.

Fragment protokołu z posiedzenia Powiatowego Zarządu "Kółek rolniczych" w Myślenicach, gdzie A. Średniawski pełnił funkcję skarbnika. Ze zbiorów ZHRL-u

Na zebraniach przedstawiano sprawozdania z działalności kółek lokalnych, wygłaszano odczyty na temat stosowania nawozu, pracy w gospodarstwie, sadzie, na roli. Z czasem zaczęto zachęcać gospodynie, by również przychodziły na takie zebrania, bo i dla nich będą przygotowywane tematy prelekcji.  W zebraniach uczestniczyli też mieszkańcy różnych miejscowości, w tym Górnej Wsi, i ich aktywność jest widoczna. "Przewodnik Kółek Rolniczych" informuje, że na posiedzeniu Zgromadzenia 16 grudnia 1907 roku Piotr Kula, pochodzący z Górnej Wsi, zgłosił wniosek o organizację kursów weterynaryjnych. 

"Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 2 z 10 stycznia 1908 roku, s. 34

Instytucja przychyliła się do wniosku, gdyż w "Przewodniku Kółek Rolniczych" z lutego 1908 roku zamieszczono ogłoszenie o organizacji wykładów o tematyce weterynaryjnej.

"Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 4 z 1 lutego 1908 roku, s. 74

Od 3 do 6 lutego w godzinach 9-12 i 14-16 członkowie kółek mogli wysłuchać wykładów m.in z zakresu hodowli drobiu, nawożenia roli i weterynarii. Ci, którzy przybyli z dalszych stron, mogli liczyć na bezpłatny nocleg, ale koszty podróży musieli pokryć z własnej kieszeni.

Praca Średniawskiego jako posła i senatora spowodowała, że nie mógł być na bieżąco z miejscowymi sprawami. Kiedy wybrano nowych członków do Zarządu Głównego Kółek Rolniczych, Średniawski, który miał zasługi, jeśli chodzi o powstanie i rozwój kółka w Górnej Wsi, nie wszedł jednak do zarządu myślenickiego, ale powołano go właśnie do zarządu głównego jako członka honorowego.

Początkiem XX wieku kółko rolnicze zajęło się również hodowlą bydła czerwonego. W 1901 roku  przystąpiło do Powiatowego Towarzystwa Rolniczego, które rozmieściło u członków kółka 7 krów i 1 buchaja. Wystąpiło również z inicjatywą mleczarni (więcej o mleczarni tu: http://sredniawski.blogspot.com/2017/09/sredniawski-dla-lokalnej-spoecznosci.html). Planowano również założyć hodowlę ryb, ale inicjatywa nie doszła do skutku, podobnie jak i melioracja gminy.

Gdy zorientowano się, że działania polityczne zmierzają ku wojnie i że jest ona raczej nieunikniona, w 1913 roku spośród członków kółka zawiązała się organizacja Strzelca, a jej komendantem został Tomasz (?) Tondera. Kiedy wojna wybuchła, górnowiejskie kółko złożyło datek na Legiony w wysokości 1000 koron. Zebrane fundusze świadczyły o olbrzymim zaangażowaniu patriotycznym.

Po wojnie wiele inicjatyw kółka uległo nadwyrężeniu albo upadło. Ucierpiały górnowiejskie sady. Zniszczona została suszarnia i nigdy jej nie odbudowano. Podobnie było z wyposażeniem mleczarni. Sklep kółka zaś nie potrafił już podźwignąć się do przedwojennej świetności. Nie poddano się jednak. Aby odnowić sady, założono szkółkę drzewek owocowych, mającą za zadanie uzupełnić zdewastowane nasadzenia. Liczono, że Górne Przedmieście powróci do dawnego przodownictwa w sadownictwie. Sprowadzano nawozy pomocnicze, a wszelkie wyprodukowane przez kółko nasiona zbóż były przekazywane ludności Górnego Przedmieścia. Próbowano również odnowić hodowlę krowy rasy czerwonej – wojnę przetrwał jeden buhaj. Staraniem Okręgowego Towarzystwa Rolniczego stworzono sekcję pszczelarską, która powiększała swoje pasieki. Dzięki jego inicjatywie powołano również koło męskie i koło żeńskie. Organizacja strzelecka powstała na potrzeby wojny zamieniła się w związek rezerwistów, gotowy strzec granic Polski niepodległej.


Wśród zapisów protokołowanych posiedzeń w 1924 roku można natrafić na nazwisko Jana Fulińskiego. To między innymi on spisał własnoręcznie historię tej organizacji w 1930 roku. Fuliński dał się również poznać jako aktywny działacz w innych dziedzinach (więcej o nim tu: http://sredniawski.blogspot.com/2018/01/dzieje-gornowiejskiej-szkoy-ludowej-i.html).

Protokół z posiedzenia Zarządu kółka rolniczego z nazwiskiem J. Fulińskiego. Ze zbiorów ZHRL-u
Gdy w 1931 roku zmarł Andrzej Średniawski, kółko nie zapomniało o swoim założycielu i opiekunie. W 1933 roku ufundowało tablicę pamiątkową, która została umieszczona na ścianie sali w budynku kółka, a potem, gdy wybudowano Dom Ludowy, tablicę przeniesiono właśnie tam.

Tablica pamiątkowa ufundowana przez Zarząd i członków Kółka Rolniczego w Myślenicach, obecnie w budynku Domu Ludowego. Fot. E. Górecka
Kółko starało się służyć pomocą obywatelom. Swoje nadwyżki przeznaczyło między innymi na pomoc powodzianom, na budowę domu parafialnego, a także na pomoc ubogiej młodzieży szkolnej. W 1936 roku, gdy kółko obchodziło 60-lecie istnienia, Zarząd postanowił przeznaczyć z funduszy 100 złotych na Fundusz Obrony Narodowej.


Kółko Rolnicze działało również w czasie okupacji niemieckiej. Mieściło się nadal przy ul. 3 Maja. Szefem zarządu był Franciszek Syrek, a kierownikiem Jan Dzieża. Kółko prowadziło handel detaliczny artykułami do produkcji rolnej.

Na pewno też z kółkiem rolniczym współpracowała szkoła rolnicza. Za budynkiem kółka, przy Bysince, stała druga szopa, w której kółko trzymało tryjer (urządzenie służące do rozdzielania mieszanin sypkich i do rozdzielania różnych gatunków zbóż; stosowane jest także do oddzielania nasion chwastów, jako jedna z metod zwalczania chwastów) i żmijkę do czyszczenia zboża. Zadania związane z obsługą wyżej wspomnianych urządzeń wykonywali uczniowie szkoły.

Po wojnie działalność kółka też była ukierunkowana na pomoc społeczeństwu, np. zimą konie należące do kółka, mając zaprzężony pług zbity z desek, należący do miasta, odśnieżały ulicę 3 Maja.  Kółko rolnicze wykupiło też od rodziny Chowańców lub Boryczków ziemię (fragment Michałówki należącej kiedyś do Ćwierzowiczów) – prowadzono tu skup skór, a potem złomu. Pozostałe po działalności baraki niszczeją i zarastają dziką roślinnością. Z czasem budynek kółka wydzierżawiono. W budynku był bar, a potem sklep, obecnie prowadzony przez państwa Fornalików. 



Budynek należący kiedyś do kółka rolniczego. Stan w 2014 r. Fot. P. Papiernik

Z czasem budynek kółka rolniczego przestał wystarczać na potrzeby lokalnej społeczności. Toteż rozpoczęto działania mające na celu wybudowanie nowego, obszerniejszego. Popularne były wtedy Domy Ludowe mające za zadanie skupiać instytucje działające na rzecz społeczeństwa i oświaty. Jeden z wzorcowych Domów Ludowych został wybudowany w Bieńkówce niedaleko Myślenic, głośno było też o Domu Ludowym, który z własnych funduszy wybudował włościanin Józef Zubek w Kowańcu.

Straż pożarna z kołem SLD (SD?) i Zającem porozumieli się odnośnie budowy Domu Ludowego na Górnym Przedmieściu. Po wojnie w celu budowy zwożono wielkie drzewa z Ukleiny i Chełmu.  Postawiono fundamenty betonowe. Na dole była podmurówka. Uroczystego otwarcia dokonano w 1936 roku.

Uroczyste otwarcie Domu Ludowego w 1936 roku. Zdjęcie z: Myślenice. Monografia miasta, pod red. T. Gąsowskiego, Myślenice–Kraków 2012
Do budynku przeniosła się ochotnicza straż pożarna. Dom Ludowy stał się również miejscem spotkań klubu sportowego "Górki" powstałego w 1948 roku, prowadzącego zajęcia w zakresie piłki nożnej, boksu, zapasów, lekkiej atletyki i tańca. Życie lokalnej społeczności skupiło się również przy Domu Ludowym. Odbywały się tu dożynki, a także różnego rodzaju zabawy ludowe, działał zespół prowadzony przez p. Piątkową.

Dożynki na Górnym Przedmieściu. Zdjęcie na schodach budynku Zespołu Szkół im. A. Średniawskiego w Myślenicach. Fotografię udostępnił p. J. Hołuj


Do lat pięćdziesiątych na budynku było widać zewnętrzne deski w surowym stanie, potem je przykryto. Prawdopodobnie jednak długo pozostawione surowe deski i zbyt ciężkie belki spowodowały, że budynek w części zaczął się walić. Zburzono część budynku i postawiono murowaną. Zmieniono też wygląd frontu Domu Ludowego. Dobudowano dwa podpierające słupy, na które wykorzystano rodzimy budulec – kostkę rogowca mikuszowickiego (prawdopodobnie z kamieniołomu w Bysinie).

Dom Ludowy z 1965 roku. Zdjęcie z:  Myślenice. Monografia miasta, pod red. T. Gąsowskiego, Myślenice–Kraków 2012
Słup frontowy Domu Ludowego. Zdjęcie z: Myślenice. Monografia miasta, pod red. T. Gąsowskiego, Myślenice–Kraków 2012

 Z czasem ukryto pod tynkiem drewnianą część zachodnią, a w latach dziewięćdziesiątych (?) budynek odnowiono, zmieniono również poszycie dachu z dachówki na blaszane.




Dom Ludowy na Górnym Przedmieściu. Stan w 2014 r.  Fot. P. Papiernik

Sala Domu Ludowego służy mieszkańcom do dzisiaj. Odbywają się tu przyjęcia weselne, a także różnego rodzaju imprezy organizowane przez Koło Gospodyń Wiejskich i Ochotniczą Staż Pożarną Górnego Przedmieścia, m.in. wigilia dla starszych i samotnych.

EG


Bibliografia:

1. Budujmy Domy Ludowe, "Przyjaciel Ludu", nr 44 z 31 października 1909 roku, s.7-8.
2. J. Fuliński, Historia Kółka Rolniczego w Myślenicach na Górnem Przedmieściu [rękopis w zbiorach ZHRL-u]. 
3. Myślenice. Monografia miasta, pod red. T. Gąsowskiego, Myślenice–Kraków 2012.
4. "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 22 z 15 listopada 1901 r., s. 468.
5. "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 16 z 15 sierpnia 1902 r., s. 368.
6. "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 24 z 15 grudnia 1905 r., s. 24.
7. "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 2 z 10 stycznia 1908 roku, s. 34.
8. "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 4 z 1 lutego 1908 roku, s. 74.
9. B. Tessé, Myśleniczan portret własny w starej fotografii, Kraków–Myślenice 2002.  
10. A. Walaszek, Andrzej Tomasz Średniawski. Życie i działalność na tle dziejów Ruchu Ludowego 1857-1931 [maszynopis w zbiorach ZHRL-u].
11. Zbiór Andrzeja Średniawskiego, Archiwum Zakładu Historii Ruchu Ludowego w Warszawie.
12. Z Górnej Wsi w powiecie myślenickim, "Przewodnik Kółek Rolniczych", nr 10 z 15 maja 1900 roku, s.162.
13. Z działalności Zarządu Powiatowego Kółek Rolniczych w Myślenicach, "Przewodnik Kółek Rolniczych" nr 17, z 1 września 1899 roku, s. 1.
14. Informacje od p. Tondery spisane w Zespole Szkół im. A. Średniawskiego w Myślenicach w lutym 2015 r.